• Jaki wpływ ma płeć na postrzeganie własnej wartości?
  • Jak w prosty sposób wzmocnić poczucie własnej wartości pracownika?
  • Jak reagować, kiedy podwładny robi coś źle, żeby nie sabotować jego wiary w siebie?

Nierzadko słyszę od szefów, że jakiś pracownik nie wierzy w siebie, a pewność swojej wartości jest w pracy po prostu niezbędna. Zdarza się też tak, że pracownicy mówią, że szef byłby dla nich autorytetem, gdyby wreszcie uwierzył w siebie. To dałoby mu siłę przebicia w relacji z zarządem, klientem, przełożyłoby się na wzrost poziomu decyzyjności itd. I choć sama przyłączam się do opinii o tym, że pewność siebie i swoich kompetencji otwiera drogę do sukcesu, wiem, że zbudowanie czy utrzymanie pewności siebie nie dla każdego jest proste, ale… każdy ma wpływ na to, jak wysoko postrzega siebie na skali wartości. Wpływamy też na to, czy ktoś przy nas staje się mocniejszy w tym, co robi i kim jest, czy spada z hukiem z podcinanej przez nas gałęzi. Zanim podzielę się z tobą tym, co takiego robimy, że ludzie tracą przy nas wiarę w siebie lub ją zyskują, zaznaczę, że poczucie wartości bierze się z wnętrza człowieka, z tego, kim jest, jakie ma doświadczenia, czego potrzebuje, i niekoniecznie tylko w środowisku pracy. Dlatego właśnie poprosiłam o podzielenie się opinią na temat pewności siebie, zadając w badaniu pytania odnoszące się nie wprost do sytuacji zawodowej.

Co wynika z badania? 37% aktywnych zawodowo kobiet i mężczyzn deklaruje, że wiara w siebie jest jednym z największych wyzwań dla ludzi w dzisiejszym świecie, a wśród tych osób jest 31% więcej kobiet niż mężczyzn. Wydaje się to ważnym problemem, bo plasuje się w rankingu największych wyzwań tuż za posiadaniem czasu dla rodziny (46%) i odnalezieniem sensu w życiu (42%). Jest dla badanych większym wyzwaniem niż znalezienie właściwej pracy czy utrzymanie stałego etatu lub pensji, która pokryje ich potrzeby. Wagę tego problemu potwierdza fakt, że wśród osób, które nie czują się w życiu spełnione, aby to zmienić, 30% potrzebuje właśnie wiary w siebie i uwaga: wśród nich jest 67% więcej kobiet niż mężczyzn.

Płeć a poczucie własnej wartości

Jakby nie patrzeć, wiele kobiet wymaga silniejszego pozytywnego wzmocnienia, ale drogie panie, to nie jest żaden atak na nas, lecz wskazanie na pewne zjawisko, którego na przykład druga strona może nie być świadoma. Myślę, że to wynika z naszej emocjonalności, ale też z tego, jak wiele ról życiowych na co dzień dźwigamy, chcąc się z każdej jak najlepiej wywiązać. Panowie, wy też nie pogardzicie pozytywnym wzmocnieniem, ale zwróćcie uwagę na język komunikacji z kobietami. Nawet jeśli o tym wprost nie mówimy, to nie znaczy, że nie potrzebujemy, abyście dawali nam powody do wiary w siebie. Nie jesteśmy słabsze, tylko inne i możemy potrzebować innego podejścia, aby tak samo jak wy realizować cele. Przypomina mi się szkolenie w zespole, w którym była tylko jedna kobieta. Celem warsztatu było lepsze poznanie się, wypracowanie zasad współpracy, które pomogą jeszcze efektywniej obsługiwać obecnych i potencjalnych klientów. W czasie sesji informacji zwrotnej szef powiedział do Natalii:

– Ja od ciebie potrzebuję jednego. Tego, abyś wreszcie uwierzyła w siebie, nabrała większej pewności, że poradzisz sobie z trudnymi klientami. Ta twoja niepewność mnie irytuje.

Przyznasz, że to była mocna uwaga, szczególnie że mieliśmy na sali innych uczestników. Pozwoliłam na chwilę ciszy, by Natalia mogła się zmierzyć z tym, co usłyszała. Po kilkunastu sekundach odpowiedziała:

– A ja, Jacku, potrzebuję, abyś jako szef chociaż od czasu do czasu mi pokazał, że we mnie wierzysz, okazał, że jestem czegoś warta. Przecież mam wyniki, prawda? Chcesz, abym przychodziła z pomysłem, ale kiedy to robię, przerywasz mi w połowie zdania, mówiąc, że to głupi pomysł. Chcesz uczestniczyć w spotkaniu z klientem, zapraszam cię na nie, a kiedy słyszysz, że klient jest zadowolony ze współpracy, twój komentarz na koniec brzmi: „Nie musisz być dla niego taka miła, bądź bardziej stanowcza”. Może i masz dobre intencje, ale czy naprawdę nie zdajesz sobie sprawy z tego, że to, co i jak mówisz, może wpływać na moje poczucie wartości?

– Natalio, dziękuję, że mi to powiedziałaś, bo nie miałem o tym pojęcia – odparł szef.

Dla mnie świadczyło to o jego dużej dojrzałości. Przyznał, że myślał, że skoro w ten sposób rozmawia z mężczyznami i oni nie narzekają, w jego opinii mają mocny charakter, to takie podejście również się sprawdzi w stosunku do kobiety. Nie mówię, że każda kobieta miałaby z tym problem, ale chcę zaznaczyć, że kobiety mogą mieć inny poziom wrażliwości – bądźmy na to uważni. Strategią, która zadziała, bez względu na płeć, będzie danie drugiej stronie powodu do tego, aby w siebie uwierzyła, bez względu na to, jaką rolę odgrywa w zespole. Jak to zrobić? Zwracaj uwagę na słowa, których używasz. Zamiast powiedzieć: „To jest bezsensowne, to głupie, to nie tak”, zamiast się podśmiewywać z czyjegoś podejścia, powiedz: „Słuchaj, przegadajmy to jeszcze raz, co ty na to, że pokażę ci, co mi się sprawdza”.

Na co dzień dawaj powody do wiary w siebie

Było to jakieś 15 lat temu. Zaczęłam pracę w bardzo dużej agencji PR. Po tygodniu usłyszałam od osoby z innego działu, z którą na co dzień nie miałam większego kontaktu, że na spotkaniu menedżerskim zauważyła, że jestem bardzo pracowita, mam łatwość adaptowania się w nowej sytuacji i za chwilę będę bez problemu umiała korzystać ze wszystkich narzędzi, na których pracują. To była dla mnie taka dawka zapału do pracy, że nie było na mnie mocnych. Po kilku latach wspólnej pracy powiedziałam jej, że to, co powiedziała tamtego dnia, było dla mnie bardzo motywujące. Zdziwiła się, twierdząc, że przecież tylko nazwała to, co widziała, i nie myślała, że dla kogoś może to być aż takie ważne. To miało dla mnie ogromne znaczenie, pomogło jeszcze szybciej odnaleźć się w nowym środowisku, wśród nowych wobec mnie oczekiwań. Słysząc, że dobrze sobie radzę, chciało mi się dawać z siebie jeszcze więcej. Jak widzisz – to, co mówimy do innych, może mieć bardzo duży wpływ na ich postrzeganie siebie. Ważne też było, jak ta współpracownica to zrobiła. Podzielę się tu dwiema obserwacjami:

[1] Agnieszka nie czekała na dobrą okazję, tylko powiedziała mi to od razu po spotkaniu. Dzięki temu wiedziałam, jakie moje zachowania są dobre i przez innych pozytywnie odbierane. Gdyby zwróciła mi na to uwagę po tygodniu lub później, to w wirze pracy nawet nie wiedziałabym, co takiego powiedziałam, zrobiłam, że inni patrzą na mnie z podziwem.

[2] W rozmowie odniosła się do konkretów. Zwróciła uwagę na jakość przygotowanej przeze mnie analizy komunikacji firm, rzeczowe przedstawienie wniosków i co najważniejsze, rekomendacji. Była bardzo precyzyjna, dzięki czemu czułam, że wie, o czym mówi, że naprawdę słuchała tego, co przygotowałam. Poczułam, że ktoś rzeczywiście widzi, co jest moją mocną stroną.

Zwróć uwagę, jak te dwa punkty przełożyły się na pozytywną siłę jej informacji zwrotnej. W 100 procentach uwierzyłam w to, co powiedziała. Nie doszukiwałam się drugiego dna: „Pewnie chce, aby było miło” lub „Za chwilę będzie mieć do mnie jakąś prośbę”. Może to dla ciebie nic takiego, ale pamiętaj, że właśnie w danym momencie ta pozytywna informacja dla drugiej strony może być ogromnym wsparciem w budowaniu poczucia własnej wartości i w rozwoju kompetencji. Pamiętaj, że ludzie są różni i nawet jeśli tobie nie brakuje wiary w siebie, nie oznacza to, że innym przychodzi to z łatwością. Ludzie noszą różne historie, stąd nie oceniajmy się, nie ferujmy wyroków o tym, że trzeba mieć pewność co do swojej wartości, a w codziennej współpracy wzmacniajmy innych w tym, aby przy nas chcieli stawać się coraz lepsi. To nic innego, jak istota leadershipu. Dla kontrastu przywołam inną sytuację. Kiedy przyjechałam do Stanów na szkolenie z badań kompetencji, mówiłam już po angielsku. Jak się okazało, słownictwo, jakiego Amerykanie używają, tempo mówienia, slang były dla mnie przez długi czas wyzwaniem. Musiałam się mocno skupiać, aby utrzymać uwagę. I chyba na chwilę ją straciłam, bo jak się okazało, nie zrozumiałam zadanego mi na spotkaniu pytania. W konsekwencji odpowiedziałam zupełnie nie na temat.

– Aniu, czy ty w ogóle rozumiesz po angielsku? – usłyszałam od najbardziej zabawnego kolegi w biurze. Zapytał o to bardzo wolno, otwierając szeroko usta, dla upewnienia się – w żartach, jak zapewniał i w co wierzę – że tym razem wiem, o czym mówi. Niby nic, jedna kąśliwa uwaga, ale do dziś to pamiętam. Dla mnie jako dla osoby z obcego kraju, w zupełnie nowej sytuacji, bojącej się krytyki, było to zwyczajnie zawstydzające. Na pewno nie dodało mi wiary w siebie, której w tamtym czasie, w tamtej sytuacji, tak bardzo potrzebowałam.

Dostęp możliwy dla zalogowanych użytkowników serwisu. Jeśli posiadasz aktywną prenumeratę przejdź do LOGOWANIA. Jeśli nie jesteś jeszcze naszym Czytelnikiem wybierz najkorzystniejszy WARIANT PRENUMERATY.

Zaloguj Zamów prenumeratę
Ulubione Drukuj

Zobacz również

Czy szef sprzedaży musi umieć sprzedawać?

SS_51_66.jpg
  • Na czym polega skuteczne zarządzanie sprzedażą?
  • Jak stworzyć dobrą strategię sprzedaży?
  • Na jakie pytania powinien sobie odpowiedzieć szef sprzedaży, zanim opracuje strategię dla całego działu?
Czytaj więcej

Jak zarządzać emocjami pracowników w czasach niepewności i kryzysu

SS_51_32.jpg
  • Czy do emocji można podejść... bez emocji?
  • Jak wspierać i motywować zespół do działania mimo trudnych warunków i towarzyszących im emocji?
  • Na czym polega technika dziennika emocji i metoda siedmiu kroków radzenia sobie z emocjami?
Czytaj więcej

Zamrożeni lękiem

SS_51_28.jpg
  • Dlaczego kryzys zmienia zespoły?
  • Jak zarządzać emocjami pracowników w czasach niepewności?
  • Czy menedżer w dobie burzliwych transformacji musi sam transformować?
Czytaj więcej

Przejdź do

Partnerzy

Reklama